Konflikt proboszcza ze strażakami, czy medialna manipulacja?

Jakiś czas temu obiegła polski Internet informacja o rzekomym konflikcie proboszcza z Czarnej Dąbrówki ze strażakami lokalnej OSP. Sprawa miała dotyczyć uniemożliwienia strażakom odbycia honorowej warty przy grobie Pana Jezusa, podczas Świąt Wielkiej Nocy 2023 roku. Temat podjęły media lokalne i ogólnopolskie, jednak już w podstawowym swoim przekazie, informacje podane przez media, zaczęły się znacznie różnić od informacji, jakie przekazali sami strażacy na swoim profilu na Facebook

Strażacy zajęli jasne stanowisko, że SAMI REZYGNUJĄ Z PEŁNIENIA WARTY!

Nikt im tego nie uniemożliwił.

Tymczasem przekaz medialny, który poszedł w eter wskazywał, jakoby ksiądz zakazał warty uzależniając ją od płacenia składek, o czym możemy dowiedzieć się chociażby z artykułu:

https://wiadomosci.wp.pl/spor-strazakow-z-proboszczem-eskaluje-wyproszono-ich-z-plebanii-6884565476875168a

aż po nakaz płacenia składki za wartę przy grobie, jak to sugeruje w swoim tytule eska.pl

https://www.eska.pl/trojmiasto/strazacy-skloceni-z-ksiedzem-druhowie-maja-placic-za-warte-przy-grobie-panskim-aa-PVGu-Mzt7-sjbi.html

O tym, że Eska Rock publikuje zmanipulowane i niepotwierdzone treści możemy dowiedzieć się również w tym miejscu.

Same zatem media wprowadziły przekaz, różniący się treścią między redakcjami. Praktycznie każdy miał inną interpretację tego, co się wydarzyło, choć czerpali informacje z tych samych źródeł. Jaka jest zatem prawda? Co w całej sytuacji było prawdziwe, a co zmanipulowane?

Zapoznajmy się z faktami, aby zrozumieć mechanizmy zakłamania przekazu medialnego, tworzącego własne mity.

Od czego się rozpoczęło

W niedzielę Palmową poprzedzającą Wielki Tydzień, nowy proboszcz nie znając lokalnych zwyczajów i form zaangażowania lokalnej społeczności w przygotowania do świąt,  podczas ogłoszeń parafialnych zaprosił WSZYSTKICH, którzy w jakikolwiek sposób chcieliby włączyć się we wspólne przeżywanie tego czasu (ogłoszenia są dostępne w kancelarii parafialnej w archiwum ogłoszeń). Najprawdopodobniej zarząd OSP w Czarnej Dąbrówce nie był obecny w tym dniu w kościele, gdyż nikt na zaproszenie w tym dniu nie odpowiedział. A ci którzy niby byli – jak deklarowali to podczas rozmowy na plebanii – nie byli w stanie określić, czy byli w sobotę, czy w niedzielę.

Ważne w tym momencie podkreślenia jest stwierdzenie „zarząd OSP”, a nie „strażacy”, gdyż wielu strażaków dystansowało się od podjętej uchwały, o czym sami informowali miejscowego proboszcza.

We wtorek po zaproszeniu WSZYSTKICH przez proboszcza w ogłoszeniach, Prezes OSP ok. godz. 9.00 rano, skontaktował się z proboszczem telefonicznie pytając: „Czy ma ksiądz coś dla nas?” Jaką otrzymał odpowiedz? 

„Tak Panie Tomaszu. MAM. Tylko czy Pan nie zalega z czymś parafii?”

Od tego momentu rozpoczął się ciąg nieporozumień i nieuzasadnionych medialnych ataków, skierowanych w miejscowego proboszcza.

Pytanie postawione przez proboszcza nie dotyczyło ani strażaków jako ogółu, na co manipulacyjnie wskazuje  w swoim artykule redaktor naczelny portalu ibytow.pl o czym będzie jeszcze później, ani też nie dotyczyło spraw finansowych. Dotyczyło obecności lub bardziej braku Prezesa Tomasza w kościele. Gdyby chodziło o sprawy finansowe, to bez wątpienia lokalny proboszcz by nie wynajął prezesa OSP do przewiezienia ministrantów na rozgrywki w piłce halowej do Sierakowic oraz Potęgowa, dając mu w ten sposób zarobić z finansów parafialnych. Gdyby to proboszcz był konfliktowy i żądający kasy za wszystko, niewątpliwie zażądałby tego już w grudniu, kiedy komendant OSP przysłał Panią z plakatem informującym o mikołajkach organizowanych przez OSP, co też proboszcz uczynił, ogłaszając to w kościele. W pytaniu postawionym panu Tomaszowi było zapytanie o jego obecność we wspólnocie parafii i na modlitwie w kościele, co jak widać zostało błędnie odebrane i zinterpretowane. Jak zatem widać, początek rzekomej afery rozpoczął się od przełożenia prywatnie skierowanej sugestii ze strony proboszcza do prezesa OSP (może nie do końca precyzyjnie sformułowanej), na zaangażowanie całego zarządu OSP, w sposób zupełnie błędny, nieuzasadniony i pytanie czy nie celowy? Potwierdzeniem tego jest m.in. zakazanie przez pana Tomasza grania przez orkiestrę z sąsiedniej parafii Rokity w mundurach strażackich podczas procesji Bożego Ciała w Czarnej Dąbrówce, co było niewątpliwie próbą odreagowania i swoistej publicznej zemsty, za prywatnie skierowaną do Pana Prezesa sugestię. Świadczy o tym również brak kontaktu ze strony Prezesa OSP na nocny telefon ze strony proboszcza, który bezpośrednio po uzyskaniu informacji o podjętych działaniach strażaków, już nocą starał się sprawę wyjaśnić. Pan Tomasz oddzwonił dopiero po godzinie 15.00, dokładnie po tym, jak skończyły się telefony od dziennikarzy, którzy informowali ks. Mariana m.in. o tym, że to sami strażacy dzwonili do nich, aby sprawę nagłaśniać.

Manipulacja powyższą wypowiedzią proboszcza, stała się powodem późniejszego nagrywania spotkania z zarządem OSP, aby w sytuacji kolejnych przekłamań i manipulacji jego słowami, móc dysponować autentycznie wypowiedzianymi słowami.

O co tak naprawdę poszło?

Żeby udzielić dokładnej odpowiedzi na to pytanie i lepiej zrozumieć sens tego wszystkiego co się podziało, trzeba by przyjrzeć się powiązaniom strażaków w szerszym kontekście.

Zarząd OSP jest powszechnie znany i informacje o jego członkach można szybko odszukać, jak chociażby tutaj 

Jednak nie jest tajemnicą, że druhem czynnie wspierającym i współpracującym z lokalnym OSP jest wójt gminy Czarna Dąbrówka. Wskazuje na to wiele informacji, które bez problemu można odnaleźć w sieci, jak chociażby w poniższych informacjach, opublikowanych przez gminę i strażaków:

https://edukacja.czarnadabrowka.pl/zebranie-osp.html

Dlaczego o Wójcie Czarnej Dąbrówki tutaj wspominamy? Ze względu na kilka wydarzeń, których nie da się odłączyć od zmanipulowanego przekazu medialnego, który poszedł w świat. O co chodzi?

Cała kwestia znaczenia relacji Wójta ze strażackimi sprawami bierze swój początek w październiku 2022 roku, kiedy to proboszcz parafii ks. Marian Knut, złożył w urzędzie gminy wniosek o wywiązanie się gminy z planu zagospodarowania przestrzennego z roku 2014 i wykonanie traktu pieszo jezdnego wzdłuż działki kościelnej, który umożliwiłby swobodny dostęp do kościoła osobom starszym, niepełnosprawnym i na wózkach. Dotychczas było to utrudnione, a czasami i niemożliwe, ze względu na wysokie schody prowadzące do kościoła i brak jakiegokolwiek podjazdu. Argumentem uzasadniającym wykonanie drogi, był również dostęp karetki do kościoła, gdyby zaistniała taka konieczność oraz podjazdu dla karawanu pogrzebowego (na mapie droga oznaczona jako 20KD-PJ).

Po braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony urzędu gminy, ks. proboszcz przedzwonił do wójta w związku ze złamaniem przepisu prawnego nakazującego udzielenie odpowiedzi w przewidzianym na to czasie oraz aby dowiedzieć się, dlaczego gmina w tej sprawie milczy. Ze strony wójta zostały przedstawione wątpliwości co do możliwości wywłaszczenia terenu na trakt pieszo jezdny, jako inwestycje celu publicznego. Ze strony proboszcza otrzymał więc na swoje wątpliwości dwie ekspertyzy prawne wskazujące, że istnieje możliwość przejęcia terenu przez gminę pod trakt pieszo jezdny na podstawie Ustawy o gospodarce nieruchomościami w myśl art. 6 pkt. 9c. (dokumenty znajdują się w archiwum parafialnym i w urzędzie gminy). No bo zresztą jaki byłby sens wyznaczania sobie drogi w mpzp, której gmina nie chciała później wykonać? Pomimo przedstawienia aspektów prawnych, wójt z nieznanych do dzisiaj powodów, udzielił negatywnej odpowiedzi po szokującym czasie ponad 5 miesięcy. Uczynił to w sposób negujący zupełnie przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego, art. 35, czego ksiądz Marian nie omieszkał Panu Wójtowi wypomnieć.

Do sprawy drogi przy kościele doszła też sprawa wywozu śmieci. Z nieznanych prawnie powodów urząd gminy zaliczył plebanię jako zakład produkcyjny, nakazując parafii liczyć koszt wywozu śmieci po kosztach firmowych, a nie w ramach zabudowań mieszkalnych. Było to wyraźnie działanie bezprawne i stojące w sprzeczności z interpretacją prawną z roku 2014.

Nie jest też tajemnicą, że ze względu na tragiczny stan kościoła parafialnego w Czarnej Dąbrówce, proboszcz ks. Marian Knut złożył wniosek o dofinansowanie na remont kościoła ze środków rządowych. Okazało się, że przy pełnej świadomości urzędu gminy o tym, iż kościół jest wpisany na listę zabytków (informacja znajduje się w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego z roku 2014), parafia w Czarnej Dąbrówce w przeciwieństwie do innych instytucji, nie została poinformowana o możliwości składania takiego wniosku. Wniosek został złożony przez proboszcza w ostatnim momencie bez żadnej pomocy i wsparcia ze strony Pana Wójta. A sam fakt złożenia takiego wniosku przez proboszcza w Urzędzie Gminy spotkał się ze zdziwieniem i ironicznym podejściem, czemu wójt dał wyraz na swoim profilu na Facebook

Wszystkie te sprawy kwestionujące stan wiedzy prawnej Pana Wójta, jak również działania niezgodne z istniejącym stanem prawnym, stały się jasnym powodem niechęci do nowego w parafii proboszcza. Wskazuje na to próba medialnego przemilczenia imienia i nazwiska miejscowego proboszcza podczas działań podejmowanych przez proboszcza w sprawie zorganizowania środków na remont kościoła, jak i późniejszym przypisywaniu tych zasług działaniom lokalnego samorządu, co można wywnioskować z poniższego artykułu. Sam artykuł jest również o tyle zaskakujący, że stara się zmanipulować opinię publiczną kwestią ponad 400 podpisów zebranych przez mieszkańców Czarnej Dąbrówki, obligujących wójta do wykonania drogi przedstawionej powyżej, a które zostały przez Pana Wójta odrzucone jako niemożliwe do zrealizowania. Autor artykułu nie pofatygował się nawet o kontakt z miejscowym proboszczem w sprawie wniosków przez niego złożonych. Może właśnie dlatego, że udzielone przez Niego informacje, nie wpisywałyby się w medialnie narzuconą kłamliwie narrację? Wskazują na to również kolejne działania, o których więcej poniżej.

Rozgłos medialny w Czarnej Dąbrówce

Do całej tej sytuacji dołożyła się na sam koniec dość niefortunna sytuacja dla Wójta Gminy Czarna Dąbrówka, która została opisana przez portal fakt.pl

Pech chciał, że miało to miejsce niespełna tydzień, przed rozpętaną przez zarząd OSP sensacją, którą sami nakręcili, mogąc bez najmniejszego problemu spokojnie ją załatwić na miejscu. Gdyby tylko chcieli… Niewątpliwie sztucznie nakręcana afera była komuś w tym momencie na rękę. Nie sposób nie odnieść takiego wrażenia.

Warto zaznaczyć również, że przy całej niekomfortowej dla urzędu gminy sytuacji, znalazł się jeden portal, który nie odniósł się z dezaprobatą do nagannej sytuacji w szkole w Jasieniu. Jest to lokalny portal ibytów.pl 

Sam portal, którego redaktorem naczelnym jest Mateusz W., a który sam podkreśla na swoim profilu FB pełnioną przez siebie funkcję, stara się wykpić całą sprawę, ukazując charakterystyczny dla Wójta sposób podejścia do przepisów prawnych. Wystarczy wczytać się w podane w artykule zacytowane słowa. O ile są one prawdą w wydaniu portalu ibytów.pl. Bo właśnie w tym momencie dochodzimy do najistotniejszej dla sprawy kwestii – medialnych kłamstw i manipulacji. Jaki ma to związek z ibytów.pl?

Jak manipulują media

Aby lepiej zrozumieć sposób przekazu medialnego, charakterystyczny dla ibytów.pl, trzeba sięgnąć do przeszłości jego Redaktora Naczelnego i początków jego dziennikarskiej działalności. Opisuje ją portal polityka.pl w artykule: „Afera prasowa w Miastku”, który jest internetową wersją artykułu prasowego „Seks w miasteczku”, a który ukazał się drukiem w: Polityka 14.2017 (3105) z dnia 04.04.2017; Społeczeństwo; s. 36. I nie tyle chodzi tutaj o działania (nie)moralne Pana Redaktora, co o stwierdzenie pod koniec artykułu, w którym nadaje swojej redakcji cechy dawnego urzędu bezpieczeństwa. W jaki sposób działało UB i czym się charakteryzowało można przeczytać tutaj. Nie sposób zatem nie traktować działalności redaktorskiej portalu ibytów.pl, jako nacechowanej jawną niechęcią do tego, co z kościołem związane. Dopełnieniem obrazu ukierunkowania Pana Redaktora Naczelnego, jest artykuł opublikowany przez portal szczecinek.com, który zderzając się z manipulacjami ze strony Pana Mateusza, podjął się ich sprostowania i wyjaśnienia, o czym możemy przeczytać w tym miejscu.

Problem z manipulacjami Pana Redaktora miał swojego czasu nawet sam wójt Czarnej Dąbrówki, który wydał w tej sprawie oświadczenie.

Idąc zatem szlakiem utartym już przez wspomniane redakcje, przyjrzyjmy się manipulacjom, jakimi posłużył się Pan Redaktor, publikujący z nieznanych powodów pod nickiem M.W. Sięgnijmy po wcześniej wspomniany artykuł na portalu ibytow.pl, na którym odkrywamy kłamstwa, tworzące mity medialne:

 

I. Brak autoryzacji i manipulowanie treścią, wypomniane Pan redaktorowi już 30 kwietnia 2023r:

II. Przypisywanie w cudzysłowie księdzu proboszczowi nigdy nie wypowiedzianych przez niego słów, chociażby z tego faktu, że nigdy nie zaistniała sytuacja ich wypowiedzenia. Nie mogli usłyszeć w liczbie mnogiej, bo spotkali się jako zarząd dopiero po rzekomym wypowiedzeniu tych słów. Wcześniej rozmawiał tylko prezes OSP. Jeden sam, na co strażacy sami zwracają uwagę podczas spotkania z proboszczem, kiedy stwierdza On, że nie ma do pozostałych członków zarządu numerów telefonów..

Co więcej z nagrania jasno wynika, że dla strażaków nie jest problemem to, iż ktoś im czegoś zabronił. Bo takiej sytuacji nie było. Nie było problemem to, aby dograć wartę strażaków przy grobie. Tylko zarząd OSP na spotkaniu z proboszczem tego tematu w ogóle nie podjął. Problemem nr 1 okazał się być przekaz medialny, który stał się niesatysfakcjonujący w zgodnej dotychczas narracji wszystkich wcześniej opisanych stron.

III. Kłamstwo zawarte w tytule artykułu o odwołaniu i degradacji proboszcza.

Pan M.W. szumnie i kontrowersyjnie zatytułował swój tekst z 1 lipca 2023r. sugerując odwołanie i zdegradowanie lokalnego proboszcza. Rozminął się jednak w nim zupełnie z prawdą, gdyż już 6 kwietnia 2023r. w Pelplinie, ks. Marian Knut biorąc pod uwagę swoje dotychczasowe doświadczania w parafii, złożył na ręce Księdza Biskupa rezygnację z urzędu proboszcza, która została przyjęta. Potwierdzenie tego faktu znajduje się w nominacjach umieszczonych na stronie internetowej Diecezji Pelplińskiej oraz w dekrecie mianującym do nowej parafii.

Niezwykła to kompetencja rzetelnego dziennikarstwa, które nie potrafi odróżnić rezygnacji od odwołania oraz przez okres dwóch miesięcy nie potrafi lub nie chce doinformować się o tym publicznie dostępnym fakcie! Co więcej, dziwna to logika lub jej brak, gdy rezygnację z probostwa określa się mianem degradacji. Trudno kogoś zdegradować, jeśli sam z tego wcześniej zrezygnował… Jak widać z kontekstu takiej radosnej twórczości, musiało komuś po prostu mocno na tym zależeć, aby właśnie taki głośny przekaz poszedł w świat.

IV. Warto zapytać Pana Redaktora o sens stwierdzenia i motywację do wypisania tak zmanipulowanej treści stwierdzającej, iż druhowie chcieli pełnić wartę przy grobie. Z dotychczas przedstawionych faktów wynika zupełnie co innego. W końcu sami to określili w swojej uchwale, że ZREZYGNOWALI Z PEŁNIENIA WARTY.

Kto powielał i nie zweryfikował kłamstw

W kontekście rzekomej afery opisanej przez Pana M.W., warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Na portalu edziecko.pl, który jest częścią agora.pl, ukazał się kolejny przy tej okazji sensacyjny artykuł zatytułowany „Dzieci nie będą mieć komunii….”. Autor artykułu Pani Ewa Rąbek powołując się na portal ibytów.pl (a jakże!), opisuje jakoby na skutek szantażu księdza, dzieci w tym roku nie miały być przyjęte do pierwszej komunii świętej. Pani redaktor podparła się w swoich dywagacjach fragmentami wyrwanymi z kontekstu, dalej kreśląc zmanipulowany obraz rzeczywistości.

Nie wspomina jednak w swoim artykule, że to nie ksiądz zamyka kościół ze względu na fatalny jego stan, ale organy do tego uprawnione (w tym przypadku nadzór budowlany), a po drugie nie informuje swojego czytelnika, że w południe proboszcz miał spotkanie z delegacją rodziców dzieci pierwszokomunijnych, na którym wszystkie wątpliwości związane z zafałszowanym przekazem zostały rozwiane. Komunia też odbyła się zgodnie z wcześniej podjętymi z rodzicami ustaleniami. Nie pozostaje w tym miejscu nic innego, jak tylko dodać, że gazeta wydawana przez Pana M.W. jest drukowana przez Agora s.a. o czym dowiemy się tutaj.

Kto zatem jeszcze powołał się na tak przekłamany przekaz z ibytow.pl, nie weryfikując, jaka jest prawda stając się w ten sposób powielaczem niesprawdzonych przez siebie kłamstw?

Redaktor Marcin Lewicki z 02.pl

https://www.o2.pl/informacje/zdegradowano-ksiedza-ktory-chcial-pieniedzy-od-strazy-pozarnej-6915014319250144a

Redaktor Jarek Adamski z Dziennik Metropolii

https://dziennikmetropolii.pl/kategoria/artykuly/szokujace-zadania-ksiedza-strazacy-odmowili-przy-grobie-panskim-nie-stana-give-me-my-money/

Redaktor Michał Michalak z se.pl

https://www.se.pl/trojmiasto/strazacy-odmowili-sluzby-przy-grobie-panskim-wszystko-z-powodu-zachowania-ksiedza-aa-ik8g-mpBj-HTr3.html

Jeśli znajdziesz w sieci jeszcze jakieś artykuły w tym temacie z odniesieniem w nich do ibytow.pl, to bardzo prosimy o kontakt w tej sprawie.

Odpowiedzialność prawna

To tylko jeden z przykładów „fachowego dziennikarstwa”, jakie mamy w Polsce. Ale jasno obrazujący, jak wygląda kwestia rzetelności dziennikarskiej i czym jest pokierowana. Bo na pewno nie kwestią Prawa Prasowego, które stwierdza:

Art. 6 pkt.1. Prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

Art. 12 pkt1. Dziennikarz jest obowiązany: 1) zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło;

Art. 14.1. Publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych wymaga zgody osób udzielających informacji.

Art 14.a 1.Dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana lub była wygłoszona publicznie.

2. Dziennikarz informuje osobę udzielającą informacji przed jej udzieleniem o prawie do autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi.

Złamanie powyższych przepisów jest jawnym i powszechnym naruszeniem przepisu Kodeksu Karnego Art. 212:

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku

A dla jasności prawnej, przedstawiamy na koniec rodzynek, który opublikował na swoim portalu Pan Mateusz W. (dlatego świadomie nie podaję nazwiska). W regulaminie odnoszącym się do zasad obowiązujących na ibytów.pl, znajduje się punkt, który stwierdza:

5.Administrator zastrzega sobie prawo do: redagowania, skracania tekstów, odmowy publikacji treści bez podania przyczyny bądź usunięcia treści, które:

* obrażają osoby publiczne (art. 23 Kodeksu cywilnego oraz art. 212 Kodeksu karnego)

* zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby(art. 23 Kodeksu cywilnego oraz art.212 Kodeksu karnego )

* są bezpośrednimi atakami na inne osoby.

* zawierają dane osobowe, teleadresowe, numery telefoniczne oraz adresy e-mailowe osób postronnych.

https://ibytow.pl/pl/22_regulamin

 

Czy zatem Pan Redaktor Naczelny Mateusz W., jak i inni redaktorzy, którzy publikowali niesprawdzone, niezweryfikowane i wprowadzające w błąd opinie publiczną informacje, prowadząc do pomówienia Proboszcza z Czarnej Dąbrówki o rzeczy, działania i intencje, które nie miały miejsca, sami dobrowolnie poddadzą się opublikowanym przez siebie przepisom prawnym? Tym bardziej, że świadome trwanie w zniesławiającym przekazie wbrew oczywistym i publicznie znanym faktom, jest w polskim systemie prawnym działaniem związanym z odpowiedzialnością karną.

A co do publikacji zamieszczonych na stronie nagrań, to mamy nadzieję, że Pan Mateusz W. wyrazi zgodę na opublikowanie całego nagrania dwóch nie prywatnych, ale publicznych osób, z którego jasno wynika, kim są dla Niego jego czytelnicy. Wtedy okaże się czy jest uczciwym i rzetelnym dziennikarzem.

Zarząd zaś OSP w Czarnej Dąbrówce, odsyłamy jeszcze raz do tego, co działo się podczas spotkania z proboszczem na plebanii. Wielokrotnie powtarzają, że proboszcz nie poinformował ich nigdy, za co mają przeprosić swoją parafię. Odpowiedź padła:

Tylko pewnie w swoim zacietrzewieniu i ciągłych krzykach, mogli tego nie usłyszeć.

Za co mieli przeprosić swoją parafię?

Za to, że fala hejtu, która wylała się na profilu Facebook parafii, spowodowała konieczność jego usunięcia. Nawet ze względu na wulgaryzmy jakie się tam pojawiły, aby nie miały do nich dostępu dzieci i młodzież parafii. Za komentarze w wyszukiwarce Google, które wypisywały osoby, które nie miały żadnej styczności i kontaktu z parafią, a które do dzisiaj pozostają smutna i niesprawiedliwą oceną nie księdza, ale parafii strażaków. Za to mieli w opinii proboszcza przeprosić. Może zatem teraz chociaż naprawią uczynione przez siebie parafii zło?

Kontakt

3 + 15 =